Pocztówka znad Tamizy 19/2006
Gdy dwa lata temu zaczęli Państwo pytać, co i jak mówią media brytyjskie o naszych sprawach (rząd Belki, zbliżające się wybory, itp.) poczułam się jak Tomasz Lis, wspominający (w Nie tylko fakty) największą bolączkę pobytu w Ameryce – wołanie szefostwa o ‘zagraniczne echa’ (powiedzmy, pierwszej podróży A. Kwaśniewskiego do Waszyngtonu).
Odpowiedź, jakiej średnio rozgarnięty obserwator udzieli po miesiącu pobytu w dowolnym liczącym się kraju jest brutalna: ‘ech’ na ogół nie ma – bo być nie może. Polska jest średnim powierzchniowo – wciąż słabym gospodarczo, cywilizacyjnie, konsumpcyjnie, turystycznie – państwem europejskim.
Na kolanach do Kalwarii idźmy, że najboleśniejsze przemiany przypadły na czas światowego wzrostu gospodarczego. I że Pan w miłosierdziu swoim posłał wtedy hardemu, niewdzięcznemu, szybko demenciejącemu narodkowi paru sensownych przywódców. W tym – profesora, who knew a thing or two about economy and economics, and who just took the risk. Dopuścił też Pan – dla równowagi i nie popadnięcia w zbiorowy triumfalizm – hordę bezmyślnych warchołów, zapiekłych zawistników, węszycieli spisków i wszelkiej maści paranoików, zgodnie zresztą z naszą wielowiekową tradycją. (Przejście Polaków przez Morze Czerwone Karczmarskiego wciąż mocne). Cud, że obecny kociokwik nie wylągł się deczko wcześniej i jakoś wpleźliśmy do NATO i UE. Stąd szansa poterminowania w roli państwa pieczołowicie budującego swój autorytet wśród narodów Europy. Pamiętającego o statusie ‘na dorobku’, gdy no news is good news. I o ryzyku ześlizgnięcia się do pozycji, jeśli nie Białorusi, to Ukrainy lub Argentyny.
I oto nastał Rok Pański 2006, gdy materiału dla ‘ech’ jest tyle, że starczyłoby (przemiennie z losami starszych i młodszych Polaków w UK) na codzienny tekst. Ale znów nie jestem do końca happy…
Poprzedni akapit, a w nim osobisty i ekspresowy kurs najnowszej historii Polski, podszepnął już Państwu, że może mnie nie być wśród wielbicieli obecnej ekipy. Ani nawet – wśród rozumiejących, o co jej chodzi i – zwłaszcza – jakimi środkami chce to osiągnąć (i czemu takimi). Powiększa się za to (przyprawiajac o zimne poty) wrażenie całkowitej obcości pojęć, metod, wrażliwości. Oraz uczucie dejavu: skąd ja znam ten język, frazeolo, klimaty?…
Już wiosną 2005, gdy tygodniki opinii przypomniały i zsumowały dorobek życiowy Braci, utwierdziłam się w przekonaniu, że ten rodzaj populizmu jest groźniejszy od lepperowskiego czy giertychowskiego, miedzy innymi poprzez swą prawniczą legitymizację i socjotechniczne sztuczki, w trakcie których (i po) ‘jaka była w nich trucizna najlepszy spec się już nie wyzna’. Świadome pomieszanie złego i dobrego zawsze grozi wybuchem. A częściowo-słuszna diagnoza zda się psu na budę, jeśli terapia zaserwowana w jej następstwie doprowadzi do wyniszczenia organizmu.
Ostrzegłam kogo mogłam, niektórzy posłuchali…
Co dyskwalifikowało i dyskwalifikuje PiS jako propozycję modernizacyjną dla Polski?
~lekceważenie potrzeby promocji społeczeństwa obywatelskiego (gorzej – rozmyślne i perfidne podważanie autorytetu wielu obywatelskich instytucji, które z takim trudem ukształtowaliśmy)
dalej – w kolejności, w jakiej zagadnienia przychodzą mi na myśl –
~podjęcie się misji tworzenia rządu bez kadr gospodarczych (i programu), niezrozumienie gospodarki i rynków przez Braci
~ogólne braki kadrowe (gęby, jakie siadły na stołkach poznaliśmy w międzyczasie lepiej)
~obsesja układów i spisków, wizja człowieka jako istoty słabej, złej, knującej i podejrzanej, nad którą trzeba sprawować kontrolę (im ściślejszą tym lepiej)… i rozliczać, rozliczać, rozliczać
~danie upustu bliźniaczej fiksacji (wszyscy są przeciw nam, ale nas jest przecież dwóch!)
~niszczenie wątłej kultury prawnej i ogólnodemokratycznej, instrumentalizacja prawa
~ubliżanie wszystkiemu i wszystkim
~samowywyższanie się ‘moralne’, nadmiar bozi, kraju malowanego zbożem rozmaitem i innych odświętnych pojęć w retoryce
~nieinicjowalnie najważniejszej obecnie dyskusji: o pozyskiwaniu i wykorzystywaniu unijnej kasy
~odwracanie kota historii do góry ogonem (kot Prezesa ma się dobrze, miejmy nadzieję), atmosfera przyzwolenia na opluwanie nieżyjących
~prywatne vendetty, syndrom oblężonej twierdzy i prawo do odegrania się (załatwimy cię!)
~szkodliwe propagowanie kultu wodza i czyściciela (regres do bolszewicko-azjatyckiego schematu – por. kult batiuszki Putina)
~podgrzewanie atmosfery i obarczanie innych winą za efekty, emocjonalizm i ‘chlapanie’ głupstw
~niezdolność do wypowiedzenia słowa ‘przepraszam’, wycofania się z lapsusu czy błędu
~ataki na inteligencję i kształcących się, prokurowanie wielu stawów mętnej wody, nieustanne wkładanie kija w mrowisko (krzycząc o ‘stabilizacji’ – cokolwiek by to miało oznaczać)
~anachroniczna wizja dyplomacji i stosunków Polski z sąsiadami
~brak kadr do prowadzenia polityki zagranicznej, niszczenie i alienowanie tych, które są
~igranie (jak z ogniem) ze specsłużbami i ludźmi tam pracującymi, już zwolnionymi albo zwalnianymi (skandal i nieprofesjonalizm, który może się zemścić i na Polsce i na ‘czyścicielach’)
~‘to lipa, ale gramy w to, bo ciemny lud to kupi’
~Gosiewski, Giżyński, Dorn, Lipiński, Suski, Wasserman, Zawisza, Kamiński, Bielan, Cymański, Mojzesowicz… (kolejność przypadkowa)
~Jacek Kurski
~zarzucanie opozycji i mediom, iż czynią, co jest psim obowiązkiem tych instancji (krytykują)
~kradzież słowa ‘solidarny’, manipulacje ważnymi pojęciami (liberalny, elity, negocjacje, korupcja);
~nieumiejętność wyjścia w swych agitkach poza schematy IIIRzeszy, Gomółki, Gierka i Jaruzelskiego
~narzucenie konfrontacyjnego stylu debaty publicznej (udziela się nawet dotychczasowym gołąbkom)
~wypchnięcie na urząd prezydenta człowieka bez potrzebnych na tym stanowisku: charyzmy i niezależności, bez języków, bez umiejętności nawiązywania kontaktu z ludźmi i bez podstaw arbitrażu, nie wstydzącego się swej stronniczości, który na dobitkę nie potrafi przeczytać przemówienia powitalnego przed papieżem
~ …… …… …… …… …… …… …… ……..
Zirytowanych wyborców PiS (komputer stale mi poprawia na ‘pis’ – może i ma rację; ciekawe, kiedy przerzuci się na piss [off]?) – rozchmurzy może informacja, iż niniejszą pocztówkę piszę od końca lipca. Skończyć nie mogę a raczej nie mam zdrowia, bo, ilekroć myślę: ‘teraz to już dno’ — wydarzenia pokazują, że da się zejść niżej (i w muł bardziej mazisty). Może to tylko ilustracja znanej prawidłowości, że upadek z wysokiego konia bywa efektowny. Upadek z pokracznych szczudeł, z których pokrzykiwano na innych, nie opanowawszy podstawowych zasad równowagi, jest dla cyrkowców w pełni zasłużony.
I jeśli reszta przy tej okazji trochę zmądrzeje – skórka byłaby może warta wyprawki… (ceną-minimum – roczna stagnacja modernizacyjna kraju).
Ale o Kaczyńskich i otaczających ich ludziach wiedzieliśmy prawie wszystko – a mimo to wystarczająca liczba wyborców dała im przepustkę na salony. Więc kto może wykluczyć kolejne uwiedzenia?… ‘Myśmy wszystko zapomnieli’.
Podekscytowanie rozwojem spraw polskich dopada mnie raz po raz i przeszkadza w objaśnianiu zaciekawionym osobom i instytucjom naszych detali, smaczków, dziwactw – czego z braku miejsca i z powodu odmiennej konwencji nie robią tzw. dalekopisy (wszędzie pis!)
Do dzisiejszego poranka (27Sep) radziłam sobie jakoś i próbowałam tłumaczyć Prezydenta, Premierów, Lidera Parlamentu, Ministra Sprawiedliwości mojego kraju. Niektóre pytania (tak w rozmowach osobistych jak i zawodowych) były skrajnie niewygodne dla kogoś, kto zna tutejsze przesiąknięcie kulturą demokratyczną i sposób myślenia demaskujący w lot każde nadęcie, niespójność i niedorzeczność. Ten brytyjski kult no nonsense w polityce: autoironii, poczucia humoru, umiejętności zmieniania stylu wypowiedzi w zależności od potrzeby (decorum), znoszenia przeciwności i krytyki z klasą, lekkości i polotu – sprawia, że Kaczyńscy i ich ekipa są dla tubylców zjawiskiem z Marsa albo równie odległego porządku. I nigdy dość przypominania rozmówcom liczby wyborców, którzy na nich zagłosowali. W przeciwnym razie lud miejscowy pomyśli, że wszyscy Polacy to paranoidalne, kłótliwe nadęciuchy (przyswajam sobie twórczo modne formacje słowotwórcze…)
Dziś, po odsłuchaniu nocnych rewelacji, komentarzy, konferencji prasowych (z ‘ubekistańskiego’ TOKFM) znów musiałam powiedzieć ‘pas’. Po raz drugi od marca, gdy Leszka Balcerowicza mieszano z błotem w polskim Sejmie. Znów nie da się natychmiast wyciszyć, popatrzyć z jednej i z drugiej strony. Znów górują: przerażenie, oburzenie, utrata nadziei…
Jak to dobrze, że Brytyjczycy na razie nie zgłaszają się po opinie.
©BM, 21July-13Aug-27Sep06
„„„„„„„„„„„„„„„„„„„`
Amsterdam. Nie zdążę już dołączyć do panoramiczno-emocjonalnego wstępu proporcjonalnie obszernego rozwinięcia. To znaczy:
1º szerokiego samplingu wątpliwości rozmówców,
2º moich (pomysłowych) prób tłumaczenia posunięć Braci i ich ludzi,
3º bogatych cytatów z mediów.
Zatem tylko dwie próbki.
O dymisji Marcinkiewicza i nominacji JK na stanowisko szefa rządu napisał szerzej Times: ‘Terrible twins’ take power and declare war against EU liberals (20July).
Dalej (lead): They oppose homosexuality, suspect foreigners, are almost telepathic and promise to defend their culture. Poland’s new leaders are setting off alarm bells.
Ciekawsze sformułowania:
‘the most bizzare political partnership in Europe’ ‘JK will accentuate the country’s status as one of the most awkward members of the European Union’ ‘[the twins are] homofobic, intolerant, ultranationalist and always eager for a scrap with Poland’s neighbours’ ‘unprecedented concentration of power (Tusk)’ ‘polarisers with a destructive energy [...] always suspecting people, always involved in intrigue (Walesa)’ ‘look-alike rulers have occured only in fiction, such as Antony Hope’s The Prisoner of Zenda or in Hollywood films’ ‘[the twins] are famed for their fractiousness’ ‘the only way to distinguish them is by a small mole to the left of Lech Kaczynski’s nose and the cat hairs on Jaroslaw’s Kaczynski’s clothes’ ‘When a Berlin newspaper recently mocked their relationship to their mother, Lech Kaczynski demanded an apology from the German Government, compared the article to the ravings of Der Stuermer, a Nazi-era newspaper, and refused to attend a meeting with Angela Merkel and President Chirac’ ‘Neither twin is keen on foreign countries. Lech Kaczynski proudly declared that his experience of modern Germany is limited to the lavatories of Frankfurt airport’ ‘The key may lie in the 45 minutes that separated the births of the brothers. Jaroslaw is the older, dominant twin – the strategist and plotter. Lech is more gregarious but also more submissive. Sometimes he will pick up the phone before it rings, knowing that his brother is calling.’ [koniec]
Independent nie pofatygował się pod koniec lipca w ogóle… (wcześniej dał rzeczowy, średniej wielkości tekst: ‘Twins take top jobs in Polish politics after premier quits’, 8July)
Teraz szeroko oświetla warszawskie rewelacje (podobnie czynią inne, jakościowe dzienniki).
Poland ‘s ruling coalition rocked by allegation of corrupt dealings (28Sep)
‘second political crisis in a week’ ‘senior aide to the PM was filmed secretely offering financial and political inducements to persuade an MP to swich political parties’ [mind you – not secretely filmed but secretely offering, BM] ‘the row is likely to deal a fatal blow to the beleaguered government led by JK’ ‘last week the PM – whose twin brother, Lech, is Poland’s president – unceremoniously sacked the deputy premier Andrzej Lepper, leader of the ultra-nationalist Self-Defence party. The acrimonious row broke apart the coalition and deprived Mr Kaczynski’s Law and Justice party of its parliamentary majority’ ‘The drama, which engulfed Warsaw yesterday, emerged from efforts by Law and Justice to lure enough MPs from rival parties to stay in government’ ‘Footage of the encounters, in a hotel room next to the parliament building in Warsaw, was being screened all day on Polish television yesterday’ ‘’ ‘more damaging, [...] he [Lipinski, BM] discussed paying off a penalty of 500,000 zlotys (£85,000) which Self-Defence has forced its MPs to promise they would pay if they quit their party’ ‘’ ‘Even before the revelations, Mr Kaczynski faced a difficult task in trying to cobble together a new coalition, and many believe such a prospect is now impossible’
‘Nationalists, eurosceptic and noted campaigners agains gay rights, the Kaczynski twins have made few friends in European capitals. However, yesterday’s convulsions will be seen as further evidence of political instability in the EU’s new, eastern countries, following last week’s riots in Hungary.
In its short life the government has been no stranger to drama. Earlier this year President Lech Kaczynski sacked his initial Prime Minister, Kazimierz Marcinkiewicz, and installed his twin brother; breaking a pre-election pledge not to concentrate Poland’s two most powerful political jobs in the hands of one family’ [koniec]
Ręce opadają (zaczynają uderzać za mocno w klawiaturę). Wymarsz do Rembrandta!…
©BM, 1Oct06